Kuzynka z Ukrainy i rekrutacja do pracy

firma rekrutacyjna

Na Ukrainie mam całkiem sporo rodziny. Z większością nie utrzymuję jednak kontaktu. Nigdy ich nie poznałam i poza tym, że wiem o ich istnieniu to jednak nie mam nawet pojęcia jak się nazywają. Utrzymuję jednak bardzo dobry kontakt z kuzynką Nataszą.

Firma rekrutacyjna i praca jako tłumacz

firma rekrutacyjnaKiedy byłyśmy małymi dziewczynkami często spotykałyśmy się na wczasach u naszej babci. Przez wszystkie lata kontakt między nami się nie zerwał i teraz kiedy mamy po dwadzieścia parę lat dalej chętnie do siebie dzwonimy. Kiedy więc słyszałam, jak źle się dzieję u niej na Ukrainie proponowałam jej, żeby przyjechała do mnie do Bydgoszczy. Kojarzyłam z portali internetowych, że w naszym mieście pracownicy ze wschodu stanowią dość dużą grupę i uważałam, że nie powinna mieć kłopotów ze znalezieniem tutaj pracy. Obdzwoniłam nawet kilka miejsc dla niej. Agencja pracy tymczasowej do której zadzwoniłam była chętna zatrudnić ją od zaraz. Firma rekrutacyjna akurat szuka osoby, która robiłaby za tłumacza podczas rozmów kwalifikacyjnych z Ukraińcami. Zadzwoniłam do kilku innych i usłyszałam to samo. Pracownicy z Ukrainy są bardzo mile widziani w bydgoskich fabrykach. Natasza nie była jednak przekonana. Nie bała się jechać do Polski ale bała się zostawić Ukrainę. Martwiłam się ale postanowiłam nie naciskać, sama nie wiem co bym zrobiła gdybym musiała wyjechać z kraju. Po kilku tygodniach ciszy odezwała się do mnie ponownie. Przemyślała ofertę i jeśli tylko jest nadal aktualna to chciałaby z niej skorzystać.

 

Szczerze się ucieszyłam to słysząc. Po dwóch tygodniach odbierałam ją z lotniska. Przez kilka pierwszych miesięcy było jej bardzo trudno przyzwyczaić się do nowych warunków. Widziałam, że bardzo tęskni za domem. Teraz już czuje się u nas niemal jak w domu, z czego bardzo się cieszę.