Nieudana pielęgnacja i nawadnianie ogrodów

nawadnianie ogrodów

Moja mama nie jest zbyt dobrą ogrodniczką. Nigdy nie miała jakoś serca do kwiatów. Pamiętam, że u nas w domu najlepiej trzymały się zawsze kaktusy. Nie potrzebowały dużo wody, nie trzeba było ich szczególnie pielęgnować.

Nawadnianie ogrodów w Warszawie i zapominanie o podlewaniu

nawadnianie ogrodówMama zapominała o podlewaniu, ale takim roślinom naprawdę dużo nie trzeba. Niestety nasz przydomowy ogród chwilami wyglądał dużo gorzej. Po prostu pielęgnacja ogrodów to było coś, co moją mamę przerastało. Jakoś nie myślała o tym. Zleciła komuś zakładanie ogrodów i to wszystko. Później sama w tej Warszawie dbała o ogród. Nawet czasami prezentował się nieźle, ale kiedy już słońce mocniej przygrzało, kwiaty były całkiem wyschnięte. Mama nie pamiętała, że wieczorem przydałoby się kwiatom trochę zimnego prysznica. Najgorsze było właśnie to nawadnianie ogrodów w warszawie. Moja droga rodzicielka zawsze miała jakieś ciekawsze zajęcia do roboty i po prostu zdarzało się jej zapomnieć, co było do zrobienia. Kwiaty na tym cierpiały i potem musiała je wszystkie wyrywać. Miała w ich miejscu wyschnięte, suche kupki. Usuwała je i w ich miejsce sadziła nowe. Nie mijało jednak dużo czasu a historia się powtarzała. Cóż, nie każdy ma talent do wszystkiego. Ja zawsze kochałam w mamie ten swoisty chaos w jej sposobie bycia. Potrafiła zabrać się za coś, a później oderwać się od tego na chwilę i już zapomnieć, co miała zrobić. Żyła trochę jakby w innym świecie.

Może dlatego też nie szło jej za dobrze z ogrodami. Nic jednak nie szkodzi. Nigdy się z tego powodu nie denerwowała. Chwilami nawet bawiło ją, że jest taka roztargniona.