Praca w firmie Putzmeister

silnik

Po ukończeniu technikum budowlanego wybrałem się na targi pracy na pobliskiej hali sportowej. Nie myślałem jednak, że naprawdę znajdę tam pracę. Tym bardziej, w takiej firmie!

Pracownicy firmy Putzmeister oferują dobrej jakości silniki deutz

silnikPo dotarciu na miejsce zacząłem krążyć od stoiska do stoiska, pytając co mają mi, jako absolwentowi technikum do zaproponowania. Ofert dostałem wiele, jednak najniższa krajowa w budownictwie to chyba pomyłka. I wtedy podszedłem do stoiska firmy Putzmeister. Stoisko to było między stoiskiem producenta zacieraczki do tynków a stosikiem firmy, która była dealerem urządzeń, gdzie montowane były silniki deutz. Osoba, po rozmowie ze mną zaproponowała mi pracę w biurze za pensję kilka razy większą niż minimalna krajowa. Jednak problem był jeden – przymusowy wyjazd do Niemiec ponieważ siedziby firmy tam się znajduje. Jak się później okazało, pensja o której mówił nie dotyczyła złotówek a euro. Takie pieniądze? Bez namysłu się zgodziłem. Dostałem w pierwszym miesiącu możliwość zaznajomienia się z oddziałem w Polsce i przyspieszony kurs języka Niemieckiego. Jak się okazał ten język jednak nie jest taki trudny – zależny wiele od twojej motywacji i sposobu nauczania. Już za ten miesiąc dostałem pieniądze. Wypłata szczególnie w Polsce zapierała dech w piersiach. Po miesiącu wyjechałem. Jak się okazało zostałem szkolony jako ekspert serwisujący agregaty tynkarskie. Praca w takiej firmie, jako ekspert i to zaraz po technikum byłem bardzo zadowolony! Co by nie powiedzieć, nie każdy mój kumpel, który zdecydował się na pracę miał tyle szczęścia i musiał obsługiwać zacieraczki do betonu. Co więcej, takiego szczęścia nie miał absolutnie nikt. Mimo tego, że początkowo pracownicy niemieccy nie przepadali za mną, ponieważ mówili, że zabieram miejsca ich rodakom to zaakceptowali mnie, wtedy już pracowało się nieźle. Wiadomo, że praca była stresująca. Nawet bardzo stresująca. Nieraz zdenerwowany Niemiec w podeszłym wieku dzwonił do mnie i bombardował mnie pytaniami o dany agregat, kiedy ja rozumiałem jedynie część tego, co miał mi do powiedzenia. Wtedy jednak już miałem swoją metodę. Grzecznie próbowałem go uspokoić a później prosiłem, żeby opowiedział jeszcze raz, wolniej. Jeśli to nie działało to zawsze działał rozkaz.

Widać ten naród ma to we krwi. Po roku pracy jednak już nikt i nic mnie nie zaskakiwało. Wdrożyłem się i w język i w pracę. Jednak jak tylko miałem możliwość przyjeżdżałem do Polski.